Tajemniczy krzyż w lesie

Przydrożne krzyże są nieodłączną częścią polskiego krajobrazu. Trudno znaleźć miasteczko czy wieś, w której nie byłoby krzyża lub kapliczki. Krzyże stawiano od wieków, a każdy z nich kryje swoją historię lub jest pamiątką jakiegoś wydarzenia.

Najczęściej krzyże i kapliczki są symbolami wiary, ale nigdy nie były stawiane przypadkowo. Krzyże ustawiano w centralnych punktach miast, w pobliżu kościołów, na skrzyżowaniach dróg jako kierunkowskaz czy na obrzeżach miast, gdzie wyznaczały granicę. Wznoszone były na polach bitew, upamiętniając poległych, jak również w miejscach związanych z wydarzeniami z przeszłości, dziękczynnie, dawniej stawiano również krzyż pokutne. Obecnie stawia się je również w miejscach tragicznych wypadków samochodowych, w których zginęli ludzie.

W okolicy znajdziemy wiele krzyży i kapliczek, ale jednym z najciekawszych tego typu obiektów i wartym odwiedzenia jest drewniany krzyż, postawiony w lesie między Wręczycą Małą a Zakrzewiem.

Ciekawy jest ze względu na wiek, obecnie krzyż ma 167 lat! Wiemy to z napisu wyrytego z tyłu:

Krzyż ten postawiony i poświęcony dnia 10.10.1850

Bardziej jednak interesująca jest historia wyryta z prawej strony krzyża:

Dusza śp. Hilarego Lemańskiego który dnia 6 września 1850 liczący 21 lat przypadkowo od strzelca na polowaniu zastrzelony został prosi o 3 zdrowa Marya (i z tyłu) i wieczny odpoczynek

Historia wyryta na krzyżu, jest jedną z dwóch wersji tego tragicznego wydarzenia. Inna mówi, że nie była to przypadkowa kula, a Hilary został zastrzelony przez swojego starszego o 6 lat brata Edwarda, który był dziedzicem Zagórza. Jak było naprawdę, prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.

Z przodu, na dole jest wyryta data i godzina wprowadzenia stanu wojennego, a u góry symbol Polski Walczącej. Do krzyża przytwierdzony jest też obrazek Matki Boskiej.

Krzyż jest pochylony, rozdarty u góry, widać próby jego utrzymania w pionie, jednak nie wiadomo ile będzie opierał się niekorzystnym warunkom atmosferycznym i swojemu wiekowi. Póki jeszcze stoi warto go zobaczyć.

Najprościej dotrzeć do krzyża rowerem. Z Blachowni przez las możemy dojechać do Wręczycy Wielkiej, tam na głównym skrzyżowaniu skręcamy w drogę na Olesno. Mijając wiadukt kolejowy dojeżdżamy do lasu, gdy wypatrzymy pierwszy dukt po prawej stronie skręcamy w niego. Duktem zwanym kamiennym musimy jechać ok. 2,5 km prosto, mijając po 1,6 km rzekę Czarną Okszę. Dukt jest bardzo malowniczy, a podróżowanie nim nie sprawia problemu. Następnie musimy skręcić w leśną drogę po prawej stronie, którą poznamy bez problemu, gdyż jest nieco obniżona. Kiedyś tamtędy biegła kolejka wąskotorowa przewożąca rudę żelaza. Trasą dawnej kolejki musimy przejechać ok. 750 metrów. Po przebyciu tego dystansu, powinniśmy zobaczyć tory kolejowe, a nad nimi niestety zamknięty wiadukt. Jesteśmy już prawie u celu, musimy dostać się na drugą stronę torów, przy czym trzeba zachować szczególną ostrożność, gdyż czasem jeżdżą tamtędy pociągi. Gdy jesteśmy po drugiej stronie wiaduktu, wdrapujemy się na nasyp wąskotorówki. Nasyp skręca w prawo i obniża się, po lewej stronie widzimy łąkę, a raczej wycięty las, tutaj brzegiem lasu musimy przejść ok. 50-60 metrów i  spoglądając w prawo powinniśmy zobaczyć cel naszej podróży. Znając jego położenie, możemy wyznaczyć sobie inną trasę.

Źródło: Andrzej Siwiński – Przydrożna Kronika Ziemi Częstochowskiej, 2009