Wielki Książę Michał Romanow w Hucie Blachownia

Blachownia po rozbiorach znalazła się w Królestwie Polskim, niedaleko od granicy z Prusami, która przebiegała w Herbach. Do czasów Powstania Styczniowego właścicielem terenów na których leżała Blachownia był Edward Lemański. Spadkobiercy Lemańskiego w 1865 roku sprzedali tzw. państwo zagórskie hrabiemu Gudio Henklowi von Donnersmarckowi, a ten ze sporym zyskiem w 1891 roku sprzedał dobra te carowi Aleksandrowi III. W ten sposób w rękach carskich znalazła się Blachownia, Trzepizury, Wyrazów, Błaszczyki. Ziemie od chwili nabycia przez cara noszą nazwę Dobra Ostrowy. W 1894 r. zmarł car Aleksander III i cały majątek przejął car Mikołaj II.

Michał Aleksandrowicz na mocy rozkazu cara Mikołaja II Romanowa w dniu 17 czerwca 1899 roku otrzymał Dobra  Ostrowach w tym tereny dzisiejszej Blachowni wraz z hutą. Swoje włości odwiedził 27 września 1900 roku. Można też spotkać datę 14 września i obie są prawdziwe, a ma to związek z różnicami pomiędzy datami juliańskimi obowiązującymi w XIX i XX wieku w Rosji i gregoriańskimi, które obowiązywały w Polsce od XVI wieku. Daty w kalendarzu gregoriańskim w 1900 roku wyprzedzały juliańskie o 13 dni. W Królestwie Polskim często stosowane było podwójne datowanie z zapisem 14 (27) września lub 14 września / 27 września. Lasy w Ostrowach nad Kłobuckiem obfitowały w zwierzynę więc Wielki Książe polował, ale też odwiedził kościół w Kłobucku, gorzelnię, folwark Zagórze i folwark Zakrzew, na Jasnej Górze Michał Romanow oglądał obraz Matki Boskiej Częstochowskiej i klasztor jasnogórski.

1 października 1900 r. Wielki Książę Michał II Aleksandrowicz Romanow odwiedził Blachownię! Około godziny 16:00 po południu gościł w Hucie Blachownia. W fabryce Wielkiego Księcia powitali dyrektorzy zarządzający towarzystw „Laurahute” p. Maja i „Katarzyna” p. Skawiński, gdyż Huta pozostawała w 25-letniej dzierżawie tych towarzystw.

Huta była przygotowana do wizyty właściciela. Na środku dziedzińca fabrycznego urządzono bramę triumfalną z żelaznych rur udekorowanych flagami.  Przy niej stała orkiestra straży ogniowej z fabryki, która powitała gościa grając marsz. W oddziale fabryki, w którym wytwarzano naczynia z żelaza, urządzono wystawę wyrobów. Jego Cesarska Wysokość oglądał dokładnie ekspozycję interesował się pracą fabryki. Od pracowników otrzymał model warsztatu służącego do kucia żelaza. Wykonany był on z rudy żelaza wydobywanej w dobrach Ostrowy.  Nie zabrakło toastu za pomyślność fabryki. Przy dźwiękach muzyki i entuzjastycznych okrzykach zebranych „hura”,  Wielki Książę wypił kielich szampana. Po toaście powrócił do swojego majątku w Zagórzu. Pracownicy musieli oddać cześć właścicielowi zakładu w którym pracowali, ale nie zapominali, że był to jednak znienawidzony zaborca i niejednokrotnie na początku XX wieku podejmowali walkę. O akcjach przeciw caratowi poświęcę jeden z kolejnych wpisów w dziale dotyczącym historii Blachowni i okolic.

Z artykułów opisujących tą historyczną wizytę możemy wzbogacić swoje informacje o samej Hucie w Blachowni:

Fabryka Blachownia istnieje od bardzo dawna i do ostatnich czasów wyrabiała żelazo przy węglu drzewnym, a kopalnie brzęczyńskie były już znane  XII wieku; przywilej na dobywanie rudy w tej miejscowości wydany został na imię niejakiego Łojki, od którego imienia prawdopodobnie powstała nazwa wsi, położonej w blizkości fabryki. Blachownia położoną jest nad brzegiem dużego jeziora i ze wszystkich stron otoczona lasami, skutkiem czego zasłabnięcia wśród tutejszych robotników prawie nie zdarzały się.
Robotnicy rekrutują się przeważnie z włościan miejscowych i mieszkają we własnych osadach, a dla obecnych wzniesione są domy stanowiące rodzaj kolonii. Każdy robotnik familijny, otrzymujący mieszkanie od fabryki, dostaje jednocześnie do użytku niewielki ogródek, za nader małą opłatą rb. 12 rocznie. Wymienione warunki dodatnio wpływają nie tylko na zdrowie, ale i na stan materyjalny robotników, skutkiem czego każdy pracownik, dostawszy się raz do fabryki, wszelkimi siłami stara się utrzymać na miejscu.

Opis ten pochodzi z gazety Tydzień z 1900 roku, a o wizycie Wielkiego Księcia i o naszej hucie pisały praktycznie wszystkie gazety wydawane w Królestwie Polskim. Z wizytą Michała Romanowa związanych jest wiele innych ciekawych historii, ale opowiadania te zostawię na długie zimowe wieczory…

 

Źródła:

  1. Państwo Zagórskie, Andrzej Wójcicki
  2. Tydzień, nr 45, 1900 r.
  3. Wikipedia